Pomimo pierwszych
podrygów jesieni, dzisiaj na dworze było cudownie! Prawdziwa polska, złota
jesień. Aż szkoda było tego nie wykorzystać, dlatego czym prędzej wskoczyłam na
rower, bo może to ostatnia okazja w tym sezonie. Po dostarczeniu organizmowi
porządnej dawki powietrza, zaplanowałam zrobić ciasto z dyni, ale jak
usłyszałam, że w ogródku mamy jeszcze rabarbar, moje oczy się zaświeciły.
Niestety mój zapał opadł kiedy zobaczyłam jego ilość. I co teraz? Ciasto już
zaczęte, a rabarbaru tyle co kot napłakał. I wtedy Tacie wpadł do głowy szatański pomysł. Dodać
śliwki! Werdykt? Fantastyczne!
Składniki:
½ kostki margaryny
1 szklanka cukru
6 łyżek śmietany
3 jajka
1 i ½ szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
zapach (np. waniliowy)
owoce wg uznania (rabarbar, śliwki, wiśnie)
Margarynę, cukier i śmietanę rozpuścić w garnku i zagotować. Odstawić do ostygnięcia. Kiedy przestygnie dodać do masy 3 żółtka, mąkę, proszek do pieczenia i zapach (zamiast zapachu dodałam cukier wanilinowy). Osobno ubić białka na sztywną pianę i delikatnie połączyć z masą.
Przełożyć całość do blachy wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą, lub wyłożoną papierem do pieczenia. Na wierzch kłaść owoce. Włożyć do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. U mnie piekło się przez ok. 20 minut.
